Wysokie koszty związane z wyjazdem na targi zagraniczne? Niepewność co do efektów potencjalnej misji gospodarczej? A może pilniejsze kwestie niż przygotowanie solidnej analizy rynkowej bądź brak czasu na stworzenie bazy kontaktowej?

Te pytania i wątpliwości pojawiają się praktycznie u każdego polskiego przedsiębiorcy, planującego rozpoczęcie bądź poszerzenie swojej działalności na rynkach zagranicznych. Jest to zawsze krok, który wymaga dodatkowego wysiłku organizacyjnego, stworzenia osobnej komórki/działu poświęconego eksportowi lub przekazania części obowiązków do pionu sprzedaży i marketingu dedykowanemu na teren Polski. Nie każdy kto ma czas, ma środki na dokonanie takiej inwestycji. Nie każdy kto ma środki, ma czas na kolejne obowiązki dodane do rozkładu dziennych obowiązków. Dobrze znany paradoks, prawda?

I tutaj pojawia się narzędzie, które sprawę może relatywnie ułatwić. Program GO TO BRAND realizowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w większości rozwiewa wszystkie te wątpliwości, o których można było przeczytać wyżej. Oczywiście nie sprawi, że produkty i usługi oferowane przez polskie firmy rozejdą się na zagranicznych rynkach jak świeże bułeczki. Nie jest to też program pozbawiony wad. Jest jednak kolejnym potencjalnym narzędziem (a dla niektórych firm jedynym), zwiększającym szansę na sukces na rynkach zagranicznych.

Program kierowany jest do sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Nic w tym zresztą dziwnego. To właśnie ten sektor zaczyna odgrywać kluczową rolę w gospodarce, a w ciągu ostatnich kilku lat ich udział w tworzeniu PKB pozostawał na poziomie ok. 47-48%. Jest to jednak jednocześnie ten sektor, który najbardziej zmaga się z problemem znalezienia środków na inwestycje, które ograniczają często możliwości rozwojowe i tworzą przed przedsiębiorcami szklany sufit, w praktyce często nie do przebicia. Inwestycje to też ten element wzrostu gospodarczego, który w ciągu ostatnich dwóch lat najbardziej kuleje w polskiej gospodarce. Potencjalny wzrost eksportu pozostaje więc jednym ze sposobów, aby przyrost inwestycji wśród sektora MŚP pobudzić...

W ramach programu przedsiębiorstwa mogą liczyć na różny poziom finansowania w zależności od ich wielkości, a także faktu czy korzystały z pomocy de minimis w ciągu ostatnich dwóch lat.

Mikroprzedsiębiorstwa mogą liczyć na finansowanie na poziomie 85%,

małe przedsiębiorstwa - 75%,

a średnie przedsiębiorstwa - 60%. 

Mniejsze przedsiębiorstwa otrzymują wyższy poziom dofinansowania, a większe mniejszy. Istota programu wywodzi się z założenia, że większym graczom łatwiej poruszać się na międzynarodowych rynkach i jest to niewątpliwie dobrze obrany kierunek działań.

W ramach programu wybranych zostało 12 branż, które uznany zostały za wyjątkowo perspektywiczne w kontekście działania na międzynarodowych rynkach. Są to branże pokrywające się ze strukturą eksportową polskiej gospodarki. Nie powinno więc dziwić, że wśród promowanych sektorów znalazła się m.in. produkcja maszyn, części samochodowych, żywności, mebli, sprzętu budowlanego i jachtów. Dodatkowo na wsparcie mogą liczyć przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją kosmetyków, sprzętu medycznego, odzieży i biżuterii, a także firmy dostarczające usługi z zakresu biotechnologii, IT i szeroko rozumianego sektora prozdrowotnego. Dodatkowo wybranych zostało pięć rynków perspektywicznych. Wybór dokonany został poprzez dokonanie analizy szans polskich przedsiębiorstw na poszczególnych rynkach. Ostatecznie wybrane zostały Algieria, Indie, Iran, Meksyk i Wietnam.

Wielkość dofinansowania zależy od wyboru poszczególnych programów. Firma, która wybrała jeden program branżowy (np. produkcja żywności) może liczyć nawet na milion złotych. W tym momencie dana firma całość uzyskanych środków przeznacza na imprezy targowe zaproponowane przez PARP w programie, a także inne działania, które może sobie wpisać w projekt.

Może jednak dojść do sytuacji, że któryś z rynków perspektywicznych pokrywa się z obszarem zainteresowań firmy i jej aktualną strategią eksportową. Może wtedy dokonać wyboru jednego programu branżowego (ponownie będę wspierał się przykładem produkcji żywności), a także jeden ogólny program promocji na rynku perspektywicznym (np. Algieria). Wtedy firma uzyskuje możliwość dofinansowania działań targowych rekomendowanych (i innych działań) w ramach danego programu, a także środki na różnego rodzaju narzędzia promocji na konkretnym rynku perspektywicznym (czyli imprezy targowe w Algierii). W tej sytuacji wielkość dofinansowania również może wynosić milion złotych.

Niewątpliwym plusem wybrania programu promocji na rynkach perspektywicznych jest fakt, że firma sama skoncentrować swoje działania na jednym rynku, mającym dla niej znaczenie priorytetowe. 

Zainteresowany dofinansowaniem może też zrezygnować z udziału w programie branżowym i skorzystać tylko ze wsparcia na którymś z rynków uznanych za perspektywiczne. Wybór jednego rynku oznacza jednak zmniejszenie puli środków możliwych do uzyskania do 500 tys. złotych. Istnieje jednak możliwość wyboru dwóch rynków (np. Algierii i Wietnamu) i wówczas wielkość maksymalnego dofinansowania powraca może ponownie wynieść milion złotych.

Przy czym pamiętajmy - powyższe sumy to MAKSYMALNA WARTOŚĆ PROJEKTU w ramach programu! 

Wartość każdego projektu, a co za tym idzie wielkość uzyskanego dofinansowania, zależy od wyboru imprez targowych i działań, jakich dokona przedsiębiorca przed uzyskanie dofinansowania, i który zawarty będzie we wniosku o jego przyznanie. Wybierając droższe imprezy targowe i w dobry sposób argumentując ich wybór, można liczyć na wyższą wartość projektu. W efekcie wartości różnych projektów różnią się i mogą wynosić od 200 - 300 tys. złotych, do nawet wspomnianego miliona.

Potencjalny beneficjent powinien także sprawdzić poziom dofinansowania de minimis, jaki uzyskał w trakcie ostatnich dwóch lat. Jego przekroczenie może wpłynąć na zmniejszenie możliwego poziomu dofinansowania.

Oczywiście uzyskanie dofinansowania nie jest łatwe. Należy przejść przez dwie oceny - formalną i merytoryczną - a nikt nie da nikomu gwarancji, że napisany wniosek spotka się z przychylnością oceniających go ekspertów. Już w tym momencie mogę jednak powiedzieć, że firmy wykazujące się relatywnie wysokim udziałem eksportu w ogólnych dochodach, a także wysokimi wydatkami na działania badawczo - rozwojowe, mają większe szansę na pozytywną weryfikację wniosków.

Nie zniechęca to jednak polskich przedsiębiorców i nie powstrzymuje przed próbami uzyskania dofinansowania. O popularności programu może świadczyć fakt, że tylko w zeszłorocznej edycji wsparcie w ramach GO TO BRAND uzyskało prawie 400 podmiotów. 

Oczywiście, ocena programu i tak może być różna. Mogą pojawić się pytania jeżeli chodzi o rynki perspektywiczne. Jedni mogą się zastanawiać czemu Algieria, skoro Nigeria jest obecnie największym rynkiem afrykańskim i jednocześnie najbardziej zaludnionym. Innych może kłuć w oczy brak Brazylii lub Turcji. Tego rodzaju wątpliwości, jak przy każdym wyborze będą się rzecz jasna pojawiać. Nie zmienia to jednak mojej ogólnej oceny programu, który uznaję za bardzo dobre narzędzie wsparcia dla polskich przedsiębiorców.

W przypadku pytań lub wątpliwości dotyczących programu, zachęcam do kontaktu.